Podobnie jak krupnik, w moim domu rodzinnym, przygotowywano zupę fasolową. Gotowaną na wędzonych kościach, gęstą i bogatą w smaki i aromaty. Moja mama zawsze dzień wcześniej moczyła do niej fasolę. To był znak, że na obiad będzie ulubiona fasolówka. Na przykład taka jak na zdjęciu poniżej. Z dodatkiem pachnącego majeranku, z dużą ilością warzyw i wędzonym boczkiem. Jestem pewien, że na samą myśl niejeden z Was przypomni sobie, że koniecznie musi taką zupę zrobić. Dziś. No ostatecznie w najbliższy weekend. Ja oczywiście zachęcam gorąco do gotowania.

http://www.przepisy.pl/przepis/zupa-fasolowa

Fasolowa prowadzi prosto do jeszcze jednej polskiej zupy. Niektórym kojarzy się ona z kuchnią wojskową czy stołówką. Ale dobrze przyrządzona grochówka (zresztą pyszna może być także z wojskowego kotła) to prawdziwy klejnot wśród zup. Na pachnącej wędzonce, z ziemniakami i grochem. Marzenie. Dość długo gotowany groch staje się miękki i kremowy i dodatkowo zagęszcza zupę.

W moim domu grochowa i fasolowa gotowane były z majerankiem i zazwyczaj, podane z chlebem, zastępowały cały posiłek. Myślę, że warto do tych tradycyjnych zup wracać, żeby nie stało się zadość przysłowiu „Cudze chwalicie, swego nie znacie…”. A jeżeli dbamy tak bardzo o liczbę spożywanych kalorii, traktować takie gęste, pełne smaków zupy jako całe danie obiadowe.

http://www.przepisy.pl/przepis/grochowka-wojskowa
Na pewno macie swoje pomysły na grochówkę czy fasolową. Może jakieś specjalne dodatki. Grochowa czy fasolowa pojawia się w wielu kuchniach świata. Byłem kiedyś na kolacji u przyjaciół, którzy podali zupę z soczewicy w stylu meksykańskim ze świeżą kolendrą i kminem. Przepis podaję poniżej w linku.

http://www.przepisy.pl/przepis/aromatyczna-zupa-z-soczewica

O zupach będzie jeszcze więcej na blogu. Wiem, że cieszą się one wielką popularnością w naszym kraju. Na temat zup każdy kucharz ma coś do powiedzenia. Zapraszam do czytania. :)