Jeśli myślicie, że kuchnia włoska to głównie warzywa, owoce, makarony i pizza, to jesteście w błędzie. Jemy też mnóstwo ryb i owoców morza, a także mięsa. O tak, mięsiwa przyrządzamy na tysiące różnych sposobów. Dziś napiszę o tych najpopularniejszych, które często zamówić można we włoskich restauracjach.

Przede wszystkim jemy wołowinę, drób, cielęcinę, jagnięcinę (sprowadzamy ją również z Polski) i wieprzowinę. W niektórych regionach popularne jest mięso z królika oraz dziczyzna. Czy wiecie, że mięso królika zaliczane jest do... drobiu? W książkach kucharskich przepisy na potrawki z królika znaleźć można przy przepisach na drób właśnie. To dlatego, że jest podobnie delikatne w smaku. Niech Was więc nie zdziwi, kiedy szefowie kuchni radzą, by królika doprawiać jak kurczaka, np. Przyprawą do kurczaka Knorr, jak w przepisie poniżej:

http://www.przepisy.pl/przepis/gulasz-z-krolika

Jeśli kiedyś odwiedzicie środkową część Włoch, a w szczególności Toskanię, zamówcie koniecznie „fiorentinę”, czyli stek po florencku (bistecca alla fiorentina). To naprawdę porządny kawał najlepszego wołowego mięsa - polędwicy i rostbefu przedzielonych charakterystyczną kością w kształcie litery T. Stek jest gruby na 4-5 cm, grillowany i zawsze słabo wysmażony, krwisty. Uprzedzam - nie zamawiajcie wysmażonego, bo to obraza dla kucharza i może się tak zdarzyć, że zostaniecie wyproszeni z restauracji! Gwarantuję Wam jednak, że dobrze przygotowana Fiorentina to niepowtarzalna przygoda kulinarna, warta każdych pieniędzy. A stek ten tani nie jest.

Inne części wołowiny, te mniej szlachetne, zazwyczaj wrzucamy do długo gotujących się gulaszy, np. spezzatino czy stufato. Spróbujcie gulaszy na ogonach wołowych, w czerwonym winie.

W sercu Włoch, w Rzymie, polecam zamówić saltimboccę. To kotleciki cielęce w białym winie z dodatkiem świeżej szałwii. Po prostu wspaniałe!

Wszystkim amatorom mięsa polecam też carpaccio - to ultracienkie plastry surowej wołowiny, najczęściej podawane na rukoli, z dodatkiem płatków parmezanu i odrobiną soku z cytryny. Carpaccio to sposób podawania, a nie określenie mięsa. Można więc go równie dobrze przygotować np. z łososia, z dodatkiem sosu sałatkowego Knorr:

http://www.przepisy.pl/przepis/carpaccio-z-lososia

Z kolei na północy Włoch, w Mediolanie, zamówcie „cotoletta alla Milanese”. To po prostu sznycel cielęcy, panierowany w bułce tartej i usmażony na klarowanym maśle. Pyszności!