A my dalej w Toskanii próbujemy włoskie specjały. Kuchnia włoska jest chyba najbardziej popularną u nas kuchnią zagraniczną. Makarony zaczarowały także Polaków. We Włoszech podpatrzyłem, że w ostatniej fazie przygotowania sosu można dodać trochę twarogu, tłustego lub półtłustego. Odrobina kwaskowatości nada naszym sosom głębi i jedwabistości. Włosi zazwyczaj rozrzedzają sosy wodą z gotowanego równocześnie makaronu, czyli aqua santa.
W czasie podróży mieliśmy także okazję poznać poza kulinarne pasje Włochów. Nie byliby sobą bez namiętnej miłości do pojazdów mechanicznych. Legendarne Ferrari, Maserati czy Lamborghini to prawdziwe dzieła sztuki, zaprojektowane przez mistrzów z rodzinnej firmy Pininfarina. Mieliśmy okazję spędzić kilka godzin podziwiając te piękne samochody, które zjechały się ze wszystkich strona na zlot miłośników i właścicieli.

Po obejrzeniu wszystkich niezwykłych aut, zgromadzonych w cudownej scenerii portowego miasta, poczuliśmy gwałtowny głód. Dzień był piękny (jak prawie każdy) a miasteczko mało uczęszczane przez turystów. Lokalna publiczność, pięknie ubrane rodziny, przechadzała się i biesiadowała w rozlicznych, miejscowych restauracyjkach. Co ciekawe włoscy Signore są zazwyczaj dużo bardziej kolorowi niż Signora. Charakterystyczne dla Włoch są także gromadki, bardzo żywych i aktywnych dzieci. Włosi wszędzie zabierają swoje bambini.

Podążając tropem mieszkańców trafiliśmy do bardzo ruchliwej i pełnej gości restauracji. W trakcie posiłku zdarzyło się sporo. Tomasz po raz pierwszy w życiu spróbował ostrygi. A ja delektowałem się niezwykłym smakiem ultra świeżych langustynek i krewetek. Tak świeże, wyśmienite owoce morza wystarczy przyprawić sokiem z cytryny. Emocjom nie było końca. Ucztę zwieńczyło wyjątkowe tiramisu.


Godzien wspomnienia jest także nasz spacer po Pizie. Pozy przybierane przez turystów w celu podparcia krzywej wieży stały się wdzięcznym tematem do żartów i fotografii.
Na koniec toskańskich wspomnień chciałbym podzielić się przepisem na coś konkretnego czyli osso bucco czyli gicz cielęcą po włosku. Długie gotowanie wydobywa najlepszy smak. Osso bucco podawane jest zazwyczaj z białym risotto lub polentą czyli kaszką kukurydzianą. To jest prosta, wiejska potrawa jednogarnkowa. Wymaga tylko czasu, aby mięso było miękkie i odchodziło od kości.

Osso Bucco
Czas: 30 minut + 2 godziny
6 porcji

Składniki:
- 3 gicze cielęce, ok. 500 g każda
- 3 łyżki oleju roślinnego
- 1 średnia cebula, drobno pokrojona
- 1 seler naciowy, pokrojony w kostkę
- 1 marchewka, pokrojona w kostkę
- 4 ząbki czosnku, obrane i lekko zmiażdżone
- 1 l bulionu wołowego lub cielęcego przygotowanego z kostki lub bulionetki Knorr
- 1 kieliszek białego wytrawnego wina
- 1 puszka pomidorów w zalewie, najlepiej pokrojonych w kostkę
- ½ łyżeczki tymianku suszonego
- 1 łyżeczka pieprzu w ziarnach
- 1 listek laurowy

Przygotowanie

Rozgrzej piekarnik do 175°C. Wysusz dobrze mięso ręcznikiem papierowym. Natnij mięso równolegle do kości w kilku miejscach. W dużej formie do pieczenia typu gęsiarka rozgrzej olej mocno i obsmaż kawałki mięsa aż staną się równomiernie brązowe. Odłóż na talerz. Do formy dodaj marchewkę, seler, cebulę i czosnek i smaż przez ok. 5 minut. Dodaj wino i gotuj całość, aż odparuje alkohol. Włóż z powrotem mięso do formy i dodaj pomidory, bulion, przyprawy. Doprowadź do wrzenia a następnie przykryj pokrywką lub folią aluminiową i wstaw do piekarnika. Piecz przez około 2 godziny do momentu, gdy mięso będzie miękkie.

Dziękuję zwycięzcom za twórczy wyjazd, zaangażowanie a Państwa zapraszam do wypróbowania przepisów.